Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
27 postów 174 komentarze

Własne ścieżki Kota

Votan9 - Chodzę własnymi ścieżkami jak kot, sprawdzając i nie przyjmując nic na wiarę, nie zaś w stadzie z przewodnikiem, najczęściej baranem.

Prof. Artur Śliwiński– Mit demokratycznych wyborów w Polsce

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Publikuję ważny przed wyborami artykuł prof. Artura Śliwińskiego, wraz z uzupełnieniem Redakcji ze strony Klubu Inteligencji Polskiej. Zachęcam do także do przeczytania innych zaawansowanych analitycznie tekstów związanych z wyborami u Inteligentów.V

 

W niesuwerennym kraju demokratyczne wybory są niemożliwe. Polska z pewnością nie jest krajem suwerennym, o czym wszyscy wiedzą i nikt temu nie zaprzecza. Po co więc odbywają się wybory parlamentarne?

 

Nie wiemy, jakie będą wyniki jesiennych wyborów parlamentarnych w Polsce. Ale wiemy ze stuprocentową pewnością, że będą one zgodne z oczekiwaniami „elity światowej”. Tak bowiem jest współcześnie w każdym kraju, który utracił suwerenność. Nikt nie powinien oczekiwać zmian na lepsze.

Fałszywa legitymizacja

Od dwóch dziesięcioleci obserwujemy w Polsce korozję prawomocności władzy politycznej, której pole manewru jest coraz węższe. Legitymacja władzy politycznej bierze się z przekonania społeczeństwa, że władza jest sprawowana zgodnie z interesem narodowym i obowiązującymi normami społecznymi. To przekonanie praktycznie już nie istnieje, gdyż nie tylko polskie społeczeństwo, lecz również „klasa polityczna” takiego przekonania nie podzielają. Przeciwnie, interes społeczny nie jest kategorią niekwestionowaną, a nawet traktowaną poważnie, zaś normy społeczne uległy znacznemu rozchwianiu. W tej sytuacji konieczne było „zawężenie” pola legitymizacji władzy do zgodności z normami prawnymi, które w istocie rzeczy są regulatorami na użytek władzy politycznej. Oznacza to, że jedynym czynnikiem legitymizacji pozostało prawo wyborcze. 

Najważniejszy jednak jest problem ignorowania interesu narodowego. Zmienia on bowiem zasady ustroju politycznego, wprowadzając na miejsce służby społeczeństwu, bardziej lub mniej otwarty antagonizm władzy i społeczeństwa. Jest to fenomen niezwykle groźny i niszczący dla bytu narodowego. Jest to istota braku suwerenności narodowej.

Wtedy wybory są „grą o legitymizację” władzy zantagonizowanej ze społeczeństwem. Przykre to, ale prawdziwe.

Utrata suwerenności była w Polsce procesem długotrwałym, w którym dominowały dwie tendencje. Pierwszą z nich była marginalizacja znaczenia i degradacja najbardziej wpływowych uprzednio warstw społecznych i środowisk opiniotwórczych. To umożliwiało władzy politycznej zdobywać nowe przestrzenie aktywności; opanować związki zawodowe, przedstawicielskie organizacje gospodarcze, media publiczne, stowarzyszenia regionalne, organizacje pozarządowe etc. W dalszej kolejności władze polityczne zaangażowały się w „regulację” stosunków rodzinnych, kreowanie nowej „etyki”, a nawet w forsowanie karykaturalnej koncepcji „nowoczesnego patriotyzmu”. Zaczęły bezceremonialnie wtrącać się w życie religijne; w wewnętrzne stosunki Kościoła, nie powstrzymując się od ingerencji w sprawy personalne.

Omawiany proces był słabo rozpoznawany przez społeczeństwo. Dopiero po długim czasie dostrzeżono, ze jest to proces umacniania totalitarnego charakteru władzy.

Druga tendencja składała się z serii działań o charakterze prawno-regulacyjnym, które zabezpieczały interesy polityczne, ekonomiczne i finansowe oligarchii światowej. Bez uwzględnienia tej tendencji lub powierzchownego traktowania władzy politycznej jako autonomicznej (tylko zantagonizowanej ze społeczeństwem) zrozumienie sytuacji politycznej jest niemożliwe. Dostrzegamy w tym zakresie po 1989 roku dwie fazy. W pierwszej władze polityczne wprowadzały regulacje prawne „otwierające” polską gospodarkę i społeczeństwo na wpływy zewnętrzne, czemu towarzyszyły optymistyczne (lecz nacechowane obłudą) iluzje nadchodzącego dobrobytu. Strategicznym elementem polityki realizowanej w tym okresie była koncepcja tzw. „przyspieszonej prywatyzacji”, zaś w praktyce – zorganizowane na skale przemysłową wrogie przejęcia kapitału polskiego. W drugiej fazie władze polityczne podporządkowały krajowe normy społeczne i regulację prawną ideologii i regulacji zagranicznej, na którą same nie miały najmniejszego wpływu.

 Sygnalizowana korozja legitymizacji władzy politycznej w Polsce jest procesem równoległym do utraty suwerenności politycznej, ekonomicznej i finansowej. W tej sytuacji konieczne jest tworzenie kolejnych scenariuszy „demokratycznych wyborów”, które miałyby na celu z jednej strony „rozgrzeszenie” dotychczasowej władzy politycznej, a z drugiej zaś odnowienie jej zniszczonego wizerunku politycznego.

Zapewne nie wszyscy zgodzą się z tak ostrym stawianiem sprawy. Niektórzy mogą formułować zarzut, iż błąd naszego rozumowania tkwi w milczącym założeniu, że składające się na „klasę polityczną” (stosujemy tutaj fałszywe określenie, którym chętnie posługują się polscy parlamentarzyści) ugrupowania są wrzucone do jednego worka. Takiego zarzutu nie da się jednak utrzymać, ponieważ różnice ideowe i polityczne między poszczególnymi partiami nie mają tutaj większego znaczenia. Wszystkie – podkreślmy: wszystkie bez wyjątku – partie polityczne w Polsce przyjmują brak suwerenności za dobrą monetę (co najwyżej zapowiadając starania o respektowanie polskich interesów przez struktury unijne, co w warunkach niesuwerenności jest czystym idiotyzmem). Tym samym, świadomie czy nieświadomie, kreują pozytywny obraz zewnętrznej władzy politycznej i ekonomicznej nad Polską. Nawet wtedy, gdy władza zewnętrzna jest niegodziwa i agresywna.

Mówiąc najkrócej o krajowej władzy politycznej: jest to jeden talerz bulionu. Wybory przypominają raczej mieszanie łyżką w tym talerzu, a nie wybory przedstawicieli narodu.

Przedwyborcze „niedopowiedzenia”        

Warto zwrócić uwagę na „niedopowiedzenia” charakterystyczne dla takiej sytuacji. Okazało się, że partie i komitety wyborcze nie były przygotowane do wydarzeń, które nastąpiły w okresie kampanii wyborczej (wcześniej prezydenckiej, teraz parlamentarnej). Są takie wydarzenia, które stawiają wszystkie partie i komitety wyborcze w trudnej sytuacji, gdyż z jednej strony nie są zdolne rozpoznać oczekiwań zagranicznych mocodawców, a z drugiej strony pojawiają się negatywne wydarzenia, na które polska opinia publiczna reaguje emocjonalnie. Trudno je wkomponować w mit światowej sielanki i powszechnego dobrobytu, którym z konieczności partie i komitety te muszą się posługiwać.

Dwa wydarzenia wyłamujące się poza plany optymistycznych kampanii wyborczych spowodowały największy niepokój i zamieszanie, które utrudnią odnowienie wizerunku „klasy politycznej”, a być może ostatecznie go zniszczą. Pierwsze z tych wydarzeń, to wprowadzenie na terytorium Polski wojsk okupacyjnych (co nie do wszystkich Polaków jeszcze dociera!). Drugim wydarzeniem jest „dystrybucja” imigrantów arabskich. Obydwa wydarzenia nie są przypadkowe, lecz są elementami długofalowych projektów geopolitycznych „elity światowej”. Mimo, iż wydarzenia te były stosunkowo łatwe do rozpoznania dzięki czytelnym zamysłom „hegemonii globalnej” wspomnianej elity, wystawiające kandydatów partie polityczne i komitety wyborcze wykazały się rozczulającą niewiedzą i skrajną bezradnością.

Wbrew pozorom, nie ma w tym nic dziwnego. Zarówno otwarcie Polski dla kolejnych wojsk okupacyjnych, jak też na kolejne fale imigrantów arabskich, zostały dokładnie opakowane medialnie. Pierwsze wydarzenie poprzedzone było ponad rocznym praniem mózgów. Wykreowano „śmiertelnego wroga” w postaci Rosji, a mimochodem – rusofobii. Nikt nie ma złudzeń, co do intencji towarzyszącej tej szczególnej inicjatywie polityczno-medialnej. To element toczącej się wojny informacyjnej, o czym każdy może bez trudu dowiedzieć się z oficjalnych publikacji unijnych i natowskich.

Łupem tej inicjatywy polityczno-medialnej padły standardowe hasła wyborcze. Po pierwsze, podważone zostało sztandarowe hasło „klasy politycznej” walki z ksenofobią, gdyż omawiana kreacja „śmiertelnego wroga” ma charakter jawnie ksenofobiczny. Natomiast drugie wydarzenie polityczno-medialne „gościnnego przyjęcia” emigrantów zostało przeciwstawione rzekomej ksenofobii Polaków. W „klasie politycznej” nastąpiło schizofreniczne pęknięcie. Animatorzy spektaklu wyborczego są ksenofobiczni czy anty-ksenofobiczni?

Drugorzędnym elementem polityczno-medialnego opakowania okupacji Polski jest rzekoma konieczność umocnienia infrastruktury militarnej NATO w otoczeniu Rosji. Skoro Rosja jest śmiertelnym wrogiem, trzeba wzmocnić obronę – tak się to tłumaczy. Jednak zaangażowanie Polski w zakresie mobilizacji wojennej nie jest dobrze widziane przez opinie publiczną. Wywołuje otrzeźwienie: to jest wciągnięcie Polski do wojny z Rosją w cudzym interesie. Wprowadzenie obcych wojsk do Polski jest w tym przypadku nieodzowne jako zadanie logistyki wojennej; jedynie potwierdza to powszechne obawy Polaków.

Łupem omawianej inicjatywy polityczno-medialnej padło nie tylko hasło walki z ksenofobią. Zważywszy na fakt, że „śmiertelne zagrożenie” ze strony Rosji jest uzasadniane jej zaangażowaniem w konflikt ukraiński, trudno przeoczyć upadek kolejnego standardowego hasła wyborczego ; hasła demokracji. Startujący w wyborach polscy politycy („systemowi” i „antysystemowi”) energicznie włączyli się w ów rzekomo demokratyczny proces przemian na Ukrainie. Na listach wyborczych partii i komitetów wyborczych pojawili się banderowcy i szerokie grono ich sympatyków. Faktycznie jednak włączyli się w rozpoczęty przez „elitę światową” manewr zjednoczenia Polski z nazistowsko-oligarchiczną Ukrainą. Niestety, rozwiała się nadzieja, że polskie społeczeństwo tego nie zauważy.

Aktywne popieranie ukraińskiego nazizmu być może uda się w trakcie kampanii wyborczej wyciszyć i przesłonić „nowoczesnym patriotyzmem”, lecz w dłuższej perspektywie będzie to rak toczący „klasę polityczną”. Wspieranie nazizmu przekreśla wiarygodność wszystkich programów politycznych, w których pojawia się hasło „demokracja”. Prawdziwym hasłem jest bowiem „nam wszystko jedno” (czy będzie to system demokratyczny, faszystowski czy oligarchiczny).

Bez polityczno-medialnego opakowania wprowadzenie wojsk NATO na teren Polski nie jest niczym innym jak umocnieniem sfery wpływów zagranicznych w Polsce, a ściślej biorąc – utrwaleniem i jawną demonstracją braku suwerenności. Jest zarazem zakwestionowaniem idei niepodległościowych, które tak ostro piętnowały stacjonowanie w Polsce okupacyjnych wojsk sowieckich. Zarówno w latach komunizmu, jak obecnie w latach globalizacji podstawą stacjonowania wojsk okupacyjnych, były „sojusze obronne”. Dzisiaj mamy do czynienia z przekraczaniem linii demarkacyjnej, która dzieli działania „sojuszy obronnych” od koalicji wojennych; działania defensywne od ofensywnych. Hegemonia globalna „elity światowej” jest ideologią agresywną, o czym zawsze warto pamiętać.

                                                                       ***

Nie trzeba tłumaczyć, że po tak pomyślanych wyborach nikt nie powinien spodziewać się respektowania interesów narodowych, a tym bardziej osobistych.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Autor jest wiceprezesem zarządu Stowarzyszenia Klub Inteligencji Polskiej i redaktorem naczelnym Europejskiego Monitora Ekonomicznego:http://www.monitor-ekonomiczny.pl/s1/Strona_g%C5%82%C3%B3wna.html

( Ilustracje zamieściła redakcja )

Post Scriptum od Redakcji KIP.W uzupełnieniu do interesującej analizy obecnego, kolonialnego ustroju w Polsce, który zasługuje na określenie demonokracji, przestawiamy syntetycznie w punktach co następuje:

1. Zdecydowana większość ustaw i ustanowionego prawa niższego rzędu, nie jest zgodna z duchem: preambuły Konstytucji i następujących artykułów, oraz nawet litery prawa w dużej części zapisów( wytłuszczenia od redakcji):

Art. 1. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

Art. 2. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Art. 4.1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. 2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Art. 20. Społeczna gospodarka rynkowaoparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.

Art. 32. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Art. 47. Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

Art. 60. Obywatele polscy korzystający z pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

Art. 68. 1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia. 2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

Art. 71. 1. Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny.Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych. 2.Matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa.

Art. 76. Władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. Zakres tej ochrony określa ustawa.

Art. 96. i Art. 97. ust. 2. Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.

Art. 227.  1. Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza.

Podsumowując, należy stwierdzić że, ustrój Polski jest w większości sprzeczny z Konstytucją Polski, a najwyższe organy władzy państwowej w Polsce działają w sposób niezgodny z konstytucją oraz powstrzymują się od działań, które przywróciłyby konstytucyjny porządek. Trybunał Konstytucyjny postawiony na straży Konstytucji, nie tylko nie spełnia tej roli, ale stanowi parawan dla łamania ustawy zasadniczej i powinien być zlikwidowany. Były wicepremier, prof. Grzegorz Kołodko w swojej książce „Ćwierćwiecze Transformacji” zakwestionował wiele ustaw jako nie zgodnych m.in. z zapisem o społecznej gospodarce rynkowej.

Niezgodność z Konstytucją dużej liczby ustaw, daje podstawę uznania ich za nielegalne i nieważne, natomiast wybierane parlamenty i rządy za pomocą niezgodnej z Konstytucją ordynacji wyborczej, dają podstawę zakwestionowania całego stanowionego prawa w Polsce po 2 kwietnia 1997 r. – dniu uchwalenia Konstytucji.

Oznacza to w praktyce konieczność tworzenia w Polsce nowego, odmiennego ustroju politycznego, gospodarczego i finansowego.

 2. Polskim parlamentarzystom konstytucja gwarantuje zarówno immunitet materialny, jak i formalny. Immunitet materialny, o którym mowa w art. 105 ust. 1 konstytucji z 1997 roku, oznacza zwolnienie posła bądź senatora z odpowiedzialności za działalność podejmowaną w związku ze sprawowaniem mandatu poselskiego. Immunitet materialny umożliwia parlamentarzyście swobodne zabieranie głosu na forum parlamentu, a także głosowanie zgodne z własnym sumieniem. Jednocześnie Uchwała Sądu Najwyższego z 20 września 1996 r. sygn. III CZP 72/96 – wydała precedensowe orzeczenie, w którym polski Sąd Najwyższy orzekł o niedopuszczalności dochodzenia na drodze sądowej obietnic wyborczych.

3.  W ustawie o NBP jest błąd rozpowszechniony także w świadomości społecznej, którym jest wadliwa interpretacja artykułu 227. § 1. Konstytucji RP ( zapis przytoczony wyżej). W Ustawie o NBP monopol banku centralnego Rzeczypospolitej Polskiej na emisję pieniądza (Art. 227. § 1. zdanie drugie) został zastąpiony: wyłącznym prawem emitowania znaków pieniężnych(patrz: Art. 4. ustawy).  W ten sposób uchylono konstytucyjny, faktyczny monopol NBP na emisję pieniądza, gdyż gotówka; monety i banknoty, stanowią jedynie 13% środków rozliczeniowych funkcjonujących w polskim systemie finansowym, (stan: maj 2014, wg NBP). Nie ma wątpliwości, iż konstytucyjny zapis dotyczący monopolu na emisję PIENIĄDZA, odnosi się do pieniądza rozumianego jak najszerzej, szczególnie zaś powinien uwzględniać emisję pieniądza w formie elektronicznej. Rzeczywisty monopol oznacza także wyłączne prawo do kreacji kredytu, który powinien być w pełni kontrolowany przez NBP, jako część składowa narodowej emisji pieniądza i polityki finansowej.

 

 

Zdanie trzecie Art. 227. C 1. konstytucji zostało natomiast – nie wiadomo dlaczego – zinterpretowane w Ustawie o NBP jako dbałość o utrzymanie stabilnego poziomu ceni nazwane podstawowym celem działalności NBP. (Art. 3. § 1. ustawy). Tak oto rzeczywiście podstawowy, konstytucyjny cel NBP jakim jest emisja pieniądza dla Polaków, został zamieniony w ustawie na działania stabilizujące ceny.Warto zaznaczyć, iż działalność NBP mająca na celu stabilizację cen – bez monopolu na emisję pieniądza – jest ograniczona i nieskuteczna.

Istotnym pytaniem jest jak prawidłowo zinterpretować konstytucyjny zapis zawarty w Art. 227. § 1. – Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza,skoro to nie stabilność cen ma określać wartość pieniądza.

W przypadku braku zapisów lub zapisów niejednoznacznych trzeba odwołać się do artykułów ustrojowych (w tym przypadku do Art. 1. i Art. 2.) zawartych w Rozdziale I Konstytucji RP. Zasada dobra wspólnego wszystkich obywatelioraz zasada sprawiedliwości społecznejpowinna określać także artykuły Ustawy o NBP.
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/nacjonalizacja-pieniedzy-walka-o-suwerennosc-monetarna/

4. Raport GUS potwierdza neokolonialny charakter III RP.Już nawet rządowe agendy potwierdzają, iż  model gospodarczy zaimplementowany w III RP po roku 1989 roku ma wszelkie znamiona neokolonialnego. Główny Urząd Statystyczny opublikował raport pt. „Dochody i warunki życia ludności Polski”, opracowany na podstawie danych z 2013 r. i będący częścią kolejnej edycji raportu Europejskie Badania Warunków Życia. Niestety, podobnie jak w przypadku wielu innych dokumentów organizacji zagranicznych, takich jak Better Life Index OECD czy Global Wealth Databook banku Credit Suisse, także w tym przypadku obraz jaki się z niego wyłania jest wyjątkowo nieciekawy. Ponad połowa polskich gospodarstw domowych nie jest w stanie nagle wydać 1000 zł na niezaplanowany wydatek. Aż 2/3 rodzin ma trudności, aby aktualne dochody wystarczyły im „od pierwszego do pierwszego”. 58,9 proc. gospodarstw domowych nie może sobie pozwolić na tygodniowy odpoczynek całej rodziny raz w roku – wśród pracowników odsetek ten wynosi 53 proc. 1,3 mln Polaków, czyli 13 proc. zatrudnionych, zarabia wynagrodzenie minimalne lub niższe. W budownictwie to aż 28 proc. pracowników, w usługach administracyjnych 25 proc., a w handlu i gastronomii 24 proc. Natomiast 1,4 mln osób pracuje tylko na umowach cywilnoprawnych. (Opublikowano za: http://www.nacjonalista.pl/2015/03/05/raport-gus-potwierdza-neokolonialny-charakter-iii-rp/)

5. Jak przebiegała i jakie skutki przyniosła transformacja w ciągu 26 lat, w sposób bardzo syntetyczny, wielopłaszczyznowy i w oparciu w dużej części o niepublikowane dane zagranicznych instytucji, prezentuje następny tekst Zbigniewa Dąbrowskiego pt. „Transformacja ustrojowa w demokracje kolonialną”( na linku:http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/10/zbigniew-dabrowski-transformacja-ustrojowa-w-demokracje-kolonialna-2/ ), który przypominamy tu po blisko roku od zamieszczenia na naszej stronie internetowej.

Redakcja KIP

Źródło:http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/10/prof-dr-hab-artur-sliwinski-mit-demokratycznych-wyborow-w-polsce/

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Oczywiście dałem 5*
    ___________________________

    Ciekawe czy i tu zlecą się pracowite pszczółki - inteligentne inaczej, żeby "argumentować" za udziałem w wyborach? Na szczęście dużo ich nie ma. Poniżej ich celne "argumenty":

    Przyszła Polska: trzeba głosowac w tych wyborach i dac zdecyzdowane poparcie dla PiSu bowiem decydują się obecnie rzeczy prawdziwie ważne dla naszej przyszłosci

    ele: Nie czas na bojkotowanie WYBORÓW gdy Polska może stracić swoją TOŻSAMOŚĆ

    Astra: Pan Kosiur nie pierwszy raz manipuluje ośmieszając tym NEon. Fakt, że są w Polsce głodujące dzieci nie podlega dyskusji... pan zmanipulowałeś ich ilość (...). (...) pan Kosiur jakoś nie był zdrajcą kiedy pięć lat temu kandydował na Prezydenta (...) - ma się rozumieć, że wszystko to były argumenty niewiasty "Astra" za udziałem w wyborach, innych nie podała.

    MacGregor: Ja otwieram lodówkę bez obawy, ze wyskoczy mi z niej jakis Żyd. Dzis akurat każda zmiana na lepsze jest dobra

    Jasiek: Pała za głupi pomysł i namawianie ludzi do nie głosowania.

    ___________________________

    Zastanawiam się, gdzie podziali się komentatorzy, którzy wcześniej na forum podzielali poglądy, jak prezentowane przez profesora oraz w moich tekstach. Kto ich wyciął z NEon24.pl i dlaczego?
  • @Rzeczpospolita 18:53:16
    Przeklejam odpowiedź zamieszoną pod Pana artykułem:

    Postęp w strukturze treści i piszących blogerów oraz komentatorów od początku istnienia NE/NEon24 jest duży, mimo nokdaunów i zapaści spowalniających wprowadzanie nowych kierunków myślenia, opartych na faktach i rzeczowej analizie.

    Ten portal ma ciekawą konstrukcję, mimo różnych poprawek technicznych (np. rozwijana ilość tekstów łatwo widoczna na stronie powinna być dużo dłuższa, jak było kiedyś). Od początku istnienia wprowadził do blogosfery i mediów głównego ścieku dużo kierunków innego myślenia i wiedzy.

    Jednak wymaga pilnie zmian programowych i technicznych ( adresuję to do Pana Ryszarda Opary, Redakcji i Administratorów) z uwagi na duże przyśpieszenie zmian w otaczającej rzeczywistości, w tym przyspieszenie zmian świadomości u coraz większej liczby "śpiących" i/lub zaprogramowanych mentalnie.

    Rzetelność wiedzy, i informacji oraz rzeczowość argumentacji , które spowodowały dużą poczytność tekstów Pana, Bogusława Jeznacha i jeszcze kilku innych blogerów i komentatorów + obiektywizujący system ocen wyraźnie wskazują na zapotrzebowanie czytelników i komentatorów
    na zmianę profilu programowego i zmniejszenie udziału dezinformacji neoliberalnej i kryptokatolickiej.

    Pan Opara ma niewątpliwie problem z doborem społecznych administratorów, a to łatwo wypełniają, "społeczni" zleceniobiorcy zewnętrzni, a najbardziej wśród komentatorów.

    Jednak wielu przysłanych dezinformatorów ma duży problem z rzeczowością argumentacji opartej na prawdziwej wiedzy, czym sami się pogrążają w oczach bezstronnych czytelników. Nawet długoletni bloger Wojtas były członek Unii Demokratycznej (moja pomyłka że UW) lansujący multikulti pod nazwą CP, w końcu sam się odkrył, skompromitował i zrezygnował - najbardziej dzięki Panu i innych rzetelnie myślących.

    Jednak cześć ludzi zaprogramowanych w mendiach głównego ścieku i innych forach internetowych, musi trochę poświęcić czasu w oczytaniu się i komentowaniu, zanim dojrzeje do innego myślenia. To jest niestety proces - wyrzucania z głowy starych schematów myślowych i stereotypów na śmietnik i trzeba to dojrzewanie uszanować.

    Nie rozumiem dlaczego brakuje tutaj wielu rzeczowych komentatorów z pasją jak np. Pan Partyzant. Takich ludzi trzeba przyciągać, a nie pozwalać grupie prowokującej do ostrej wymiany inwektyw, a nie ponoszącej za to kar dyscyplinarnych. To jest niestety widoczne, nawet przy rzadkich moich kontaktach z Portalem NEon24.

    Pozdrawiam Dociekliwych i Samodzielnie Myślących
  • @Votan9 19:04:30
    Dziękuję Panu za ten komentarz.
    Szczególnie za informację o członkostwie Wojtasa w żydowskiej UD, protoplastce UW. To rzuca dużo światła na sympatyków Wojtasa wśród administratorów portalu i wśród niektórych blogerów oraz niektórych komentatorów, nawet jeśli deklarują się jako katolicy.

    Ta informacja potwierdza, że moje "ostrzeliwanie" Wojtasa były trafieniami w dziesiątkę.
    Przez analogię uprawniony jest wniosek, że atakowanie mojego tekstu "Udział w wyborach = zdradzie narodu i państwa polskiego" i mnie jako jego autora, wychodzi z mentalnie podobnych do Wojtasa kręgów.

    Jeszcze raz dziękuję i szczerze pozdrawiam

    Dariusz Kosiur
  • @Rzeczpospolita 18:53:16
    Trudno to nawet skomentować. Namawianie na nie głosowanie to namawianie na umacnianie Systemu i na to aby garstka decydowała na zasadzie dyktatury pseudo demokratycznej większością. Wystarczy zobaczyć na statystyki głosowań, aby zrozumieć że właśnie taka idiotyczna postawa powoduje że około 16% uwikłanych w układy bandytów stanowi prawo i decyduje za cały naród. Logika na poziomie szkoły podstawowej wskazuje braki w rozumieniu przyczyn tego stanu rzeczy.
    Podobnie z wyznawcami JOW-ów - opinie że jest zły proporcjonalny system wyborczy i wybieranie jedynek, zwalając winę za to na prawo wyborcze, trudno nawet ocenić, bo przecież to nie prawo wyborcze wybiera te jedynki, ale głosujący.
    Właśnie dlatego powinniśmy robić wszystko, aby frekwencja wyborcza była jak największa, bo dzięki temu trudniej zmanipulować wyniki, i rola przekupionych stanowiskami wyborców jednej opcji zginęła by w tłoku.
    Nie bardzo rozumiem sensu takich nawoływań na bojkotowanie wyborów, poza wspieraniem obecnego układu.
    Jedynym rozsądnym i logicznym systemem jest prawdziwa demokracja, oparta na preferencyjnym systemie wyborczym, gdzie w ramach wyborów możemy wybrać kilka opcji, przydzielając im różne ilości punktów. FDzięki temu oprócz kontrowersyjnych przeciwstawnych opcji, może być wybrana opcja która była by dla wszystkich akceptowalna. Taki system wyborczy nie dzielił by , lecz łączył wyborców, powodując powstanie rządu cieszącego się umiarkowanym poparciem większości.
    Żaden system hierarchiczny , o piramidalnej strukturze władzy nie ma sensu, z jednego podstawowego powodu - Zawsze i wszędzie taki układ jest z czasem przejmowany i podporządkowywany siłom, które mają środki i możliwości. Tylko budowa systemów płaskich, bez liderów i jednostek gromadzących władze daje szanse, że coś się zacznie zmieniać na korzyść. I tylko systemy demokracji bezpośredniej, prawdziwej demokracji mają szanse przezwyciężyć układowy system. Bo jednostki można przejąć, rządy bezpośrednie obywateli - nie. Aby do tego doprowadzić, trzeba ludzi nauczyć i przyzwyczaić że mają wpływ i mogą decydować. awowyłanie do przeciwnych postaw, do droga do nikąd, droga do samozagłady.
  • @Autor
    Oczywiście *5 :).
    pozdrawiam..
  • @klroman 19:20:17 i Czytelnicy
    Odnośnie koncepcji zmiany systemu ordynacji wyborczej są interesujące i do dalszej dyskusji, natomiast co do samych wyborów przeklejam odpowiedź z innego bloga:

    Przyznaję, że sam miałem od dobrych kilku lat dylemat: chodzić, czy nie chodzić na wybory parlamentarne, prezydenckie i europarlamentarne. W połowie chodziłem. Jednak teksty Szanownego Autora, artykuł na ten temat prof. Śliwińskiego (zamieściłem na moim blogu) i kilka innych ze strony Klubu Inteligencji Polskiej, przekonały mnie ostatecznie, że na takie wybory nie warto chodzić i je legitymizować, bo to jest farsa.
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/10/prof-dr-hab-artur-sliwinski-mit-demokratycznych-wyborow-w-polsce/

    W uzupełnieniu do tych tekstów dorzucę kilka swoich argumentów:

    1) Obecnie w szczególności, dobór ludzi odbywa się na prawie Kopernika odnoszącego się do pieniądza, że "pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy". To samo odnosi się, do tzw. demokracji kolonialnej, bo taką mamy i chyba trudno tu jest znaleźć myślących oponentów.

    2) Matryca tzw. demokracji w krajach po "kolorowych rewolucjach", także w Polsce, jest dobrze "dotarta", więc po kolei wymienię kilka jej elementów.

    3) Media opanowane przez globalny kapitał, chociaż czasami występują, w polskim, niemieckim, katolickim, czy innym przebraniu - niczym się od siebie nie różnią - w sprawach zasadniczych - mówią jednym głosem np. odnośnie Ukrainy i Rosji.

    4) Sposób prowadzenia kampanii jest nie od dzisiaj, bez istotnej treści merytorycznej, a jedynie jest grą na emocjach i trzeciorzędnymi treściami skłóca Polaków, ustawiając ich przeciwko sobie, na najlepszych wzorach amerykańskich i udoskonalonych odkryciach psychomanipulacji sprzed wieku. Media te stanowią jednie bardzo wydajną "pralkę Franie" do kontroli umysłów, niezależnie do zastosowania bardziej zaawansowanych technik i metod kontroli umysłów w skali zbiorowej.

    5) Sondażownie znajdują się także w rękach kapitału zagranicznego, głównie brytyjskiego ( patrz: Londyńskie City). Ich kłamstwa są tak bezczelne, że potrafiły utrzymać PO przez 8 lat, w ramach kreowania systemu dwupartyjnego razem z PiS-em, na wzór anglosaski, jako systemowej opozycji, przy cały zgiełku kłótni dla Polaków, także w innych sprawach, którą Jacek Kurski trafnie i szczerze skwitował, że "ludek głupi to kupi".

    6) Sondaże podając fałszywe wyniki, przygotowywały i przygotowują "grunt" do fałszowania wyników przy urnach, w drodze oraz samej PKW. W tygodniku "Nasza Polska" w chyba IV kwartale 1998 r. dr Ludwik Staszyński ujawnił skalę fałszerstw wyborczych. Powołując się na polskiego informatyka w Niemczech - Demowskiego, podał, że wtedy nastąpiło zabranie partiom: PSL i ROP co najmniej 6 pkt. procentowych głosów i "dosypanie" Unii Wolności. I to się dzieje przy każdych wyborach. PSL jako najbardziej polska partia w terenie, z wyjątkiem zanieczyszczonej lożowo i nie tylko "wierchuszki", ma obecnie szanse byc wyeliminowana , po "załatwieniu" Samoobrony i LPR-u.
    Jeśli PSL uzyska realnie ponad 10% głosów, to z oficjalnym wynikiem 7-8% się utrzyma w Sejmie. Natomiast jeśli uzyska realnie 7-8 % to oficjalnie ogłoszony wynik będzie poniżej 5 % i nie wejdzie do Sejmu.

    7) Obserwując skuteczność wyborczej maszynki "demonokartycznej"
    należy sądzić, że polskojęzycznych kandydatów na listach jest w granicach 30-40 %, a na liczących się miejscach znacznie więcej i biorąc uwagę ich bardzo duże środki finansowe na wsparcie w kampanii, to w parlamencie znajdzie się 60-70% tych kandydatów na Polaków.

    8) Po serii wyborów w ciągu więcej niż roku, wydarzeniach na Ukrainie z udziałem czołówek startujących partii z wyjątkiem PSL i częściowo SLD, oraz kwestią imigracji, należy się spodziewać najniższej frekwencji w nadchodzących wyborach w całym 26-leciu.

    9) Jeżeli Polacy nie pójdą licznie do wyborów, to nie dadzą legitymizacji nowej władzy do daleko idących zmian na szkodę Polaków I Polski. Wtedy ta sama rządząca od 26 kontrelita w różnych przebraniach będzie się bała w istniejącej sytuacji międzynarodowej i budzącej się świadomości Polaków, na radykalne kroki na szkodę tutejszych.

    Pozdrawiam Dociekliwych i Samodzielnie Myślących
  • @klroman 19:20:17
    Miałby Pan rację tylko w takim przypadku, gdyby naród mógł sam się zorganizować, wyłonić spośród siebie reprezentację i samemu zorganizować wybory (demokracja bezpośrednia).

    Naród nie posiada środków finansowych, a zatem nie posiada własnych środków komunikacji społecznej (mediów), nie jest w stanie się zorganizować nad czym skutecznie czuwa agentura żydo-reżimu. Zatem, jeśli nie może wyłonić spośród siebie swoich przedstawicieli i powierzyć im władzy to w jakim celu ma uczestniczyć w organizowanych przez okupanta wyborach?

    Proszę odpowiedzieć sobie na proste pytanie: czy cały układ rządzący (władza + opozycja, które są wymienne miejscami) stanowią idioci, którzy w organizowanych przez siebie wyborach pozwolą odebrać sobie władzę z perspektywą koniecznych rozliczeń?
  • @Votan9 19:38:04
    O ile trudno polemizować z powyższymi faktami, nie zgadzam się jednak co do metody, z czysto strategicznych i edukacyjnych powodów.
    Tego typu poglądy, o nie uczestnictwie w wyborach powodują stałe i ciężko odwracalne zmiany w postawie obywateli i ich stosunku do własnych możliwości i praw. Nie namawiam nikogo do jakichkolwiek preferencji i rozumiem bezsilność i manipulacje związaną z kreowanym opozycyjnym działań, ale poza samym procesem negacji i krytykowania obecnego stanu rzeczy, trzeba mieć wizję i koncepcję zmian lub też plan jaki móglby do tego doprowadzić.
    Biorąc pod uwagę warunki brzegowe, mamy w uproszczeniu do zastosowania dwa scenariusze - kamienie i barykady przeciwko służbom nie tylko "polskim" lub próby dokonania przemian na drodze wprowadzenia zmian mieszczących się w systemowych prawach. Chyba że zamierzamy brać pod uwagę interwencję z zewnątrz, skąd ona by nie była.. Logika wskazuje że tylko jedna opcja jest optymalna. Więc trzeba działać wieloplanowo, podnosząc świadomość ludzi, obywateli jak również obecnych uczestników systemu i działać z wizją przyszłości.
    Blokowanie procesu wyborczego przez jego negację i głoszenie haseł obniżania frekwencji wydaje się słuszna z lokalnego , tymczasowego tu i teraz ale jest szkodliwa z punktu widzenia długofalowego procesu uświadamiania obywatelom, że to tak na prawdę oni są decydentami i kreatorami praw. Dlatego też, mając na względzie szerszą perspektywę, uważam że to właśnie postawa aktywnego wyborcy jest opcją która powinna być kreowana. Mimo oczywistych argumentów przeciwko, i świadomości o farsie kandydatów.
    Nie zapominajmy również, że wśród tego zbiorowiska, trafiają się czasem patrioci i prawdziwi Polacy.
  • @Rzeczpospolita 19:44:28
    Proszę zatem o przedstawienie koncepcji, jak chce pan to zmienić? Organizując w Polsce Majdan?
  • @klroman 20:33:03
    Przedbiegi udowodniły, że zachowano kontrole nad doborem partii i głosowanie na jedną, czy na drugą nie ma znaczenia przy każdej frekwencji.

    Ponadto dobór kandydatów, zwłaszcza na miejscach potencjalnie punktowanych, w skali statystycznej jest skrajnie negatywny.

    Muszą zajść dwie możliwości: przede wszystkim przemiana świadomości Polaków, ten proces wyraźnie przyśpiesza i sprzyjające okoliczności międzynarodowe, których procesy także przyśpieszają i oddziałują na wyborców, którzy widzą znacznie więcej i na rządzących, którzy stają się mniej bezczelni, a bardziej ostrożni w manipulacjach i oszustwach. Wynika to z obawy, że może się wydać i lawina schodząca jeszcze powoli, gwałtownie przyśpieszy i trzeba będzie rejterować z "tego kraju" jak mawiają, np do Szanghaju, gdzie niektórzy mają wykupione mieszkania.
    Pozdrawiam
  • @Votan9 20:36:04
    Też to zauważam, ale wybiegam trochę dalej niż dzień dzisiejszy i staram się przewidzieć skutki różnych działań lub ich zaniechania.
    Zapraszam do zapoznania się ze skrótowej wersji koncepcji systemu Aktywnej Demokracji, którą zamieściłem na tym blogu..
    http://klroman.neon24.pl/post/126870,system-demokracji-bezposredniej
    Myślę że czas przebudzenia się zbliża, i czas się skupić na przyszłości i wpływaniu na kreowanie zmian pozytywnych, a nie tylko krytykowaniu tego co było i jest. Myślenie pozytywne i konkretyzowanie intencyjne pozytywnych wersji rzeczywistości ma bardzo duże znaczenie :).
    pozdrawiam
  • @Roman Klimczyk 22:00:49
    Ciekawe na ile te badania się potwierdzą..
    Niestety, może to być początkiem możliwości zabetonowania systemu w JOW-ach. Ale jeśli nie będzie tam platformy, to kto wie? :).
    1. Prawo i Sprawiedliwość: 38%
    2. Kukiz’ 15 : 25%
    3. Platforma Obywatelska 13%
    4. Partia KORWIN: 10%
    5. Zjednoczona Lewica 7%
    6. PSL 4%
    7. Partia Razem 2%
    8. Nowoczesna 1%

    Możliwość błędu statystycznego: 1%
    http://pressmania.pl/?p=20690
  • @Roman Klimczyk 22:07:17
    Na mój "nos", także badacza opinii społecznej ( zrobiłem w okresie transformacji kilka badań na standardowych próbach ok. 1000 respondentów, których wyniki były najbliższe wyników wyborów z pośród wszystkich ośrodków ), te wyniki ( ważne jest jakiego ośrodka) są już zbliżone do wyników wyborów, po uwzględnieniu zakładanych "korekt": przy urnach, w drodze do PKW i w ostatecznie w samym PKW. Z tym, że ten system korekt jest raczej wcześniej programowany w pewnych granicach, żeby nie przesadzić, bo za dużo ludzi może się zorientować.
    Ale szczegółowo wygląda to moim zdaniem tak:

    PiS ma o kilka pkt. zaniżony

    PO ma zawyżony i będzie miało mimo " serwo wspomagania" poniżej 10 %

    Kukiz ma raczej zawyżony, zobaczymy czy dostanie "wspomaganie";

    Partia Korwin ma raczej tyle ile ma

    Zjednoczona Lewica ma raczej wyraźnie zawyżony, i sądzę, że za propagowanie zboczeń ma pewne "wspomaganie",

    PSL ma tak jak zawsze zaniżony, ale współudział jako koalicjanta kosztuje i uzasadnia wobec publiczności ujemne wspomaganie; jeśli będzie miało powyżej 10 % rzeczywiście, to ogłoszą, że ma 6-8%, tak jak mu dają od wielu lat; jeśli uzyska faktycznie 6-8 %, to nie wejdzie do Sejmu, a jedynie ktoś do Senatu - prawie pewne miejsce ma były premier Pawlak;

    Pozostały utworzony ad hoc "plankton", nawet wspomagać nie trzeba bo wyżej wymienione partie spełnią swoją role, więc "rozdający karty" nie będą denerwować społeczeństwa Panem Petru i jego patronem Balcerowiczem, na dźwięk którego nazwiska, wielu ludziom w średnim i starszym wieku "nóż w kieszeni się sam otwiera.

    Pozdrawiam Dociekliwych i Samodzielnie Myślących
  • Doskonały artykuł
    Który po raz kolejny zaprzecza opinii, ze Pollska nie ma własnych elit. Owszem, ma, ale, jak to w państwie konkwistadorskim, nie sa one dopuszczane do głosu, a tym bardziej, do władzy.
  • @Roman Klimczyk 20:33:03
    Zgadzam sie z Panem w zupełności i tez chciałabym znać odpowiedz Pana Kosiura na pytanie, jak zamierza zmienić te sytuacje?

    Wiadomo, ze ,,swoi" zagłosują na swoich kandydatów, a wiec totalny sabotaż wyborów jest niemożliwy. Czy istnieje jakiś próg niskiej frekwencji, po którego przekroczeniu wybory by zostały unieważnione?

    A jeśli tak, to co dalej? Czy świadomość społeczna jest na tyle wysoka, czy niezależne grupy obywatelskie sa zorganizowane na tyle, czy opracowały systemy w stopniu wystarczającym, aby zastąpić terazniejsze struktury rządowe i istniejące regulacje choćby w zalążku?
  • @Votan9 19:04:30
    ,,Pan Partyzant" z jednakowa pasja rzeczowo komentuje, jak i obrzuca inwektywami, jeśli nie zgadzać sie z jego punktem widzenia (podobnie jak Wojtas) i pewnie dlatego go tu nie ma.
  • @
    Od czasu Rewolucji Bolszewickiej, ustrój socjalistyczny polega na DYKTATURZE wiecznie rosnącego rządu, który żyje za pieniądze podatników. Obiecany "socjal" jest realizowany poprzez mnożące się urzędy biurokratów, którzy również żyją za pieniądze podatników. Obecnie Sektor Państwowy (żyjący za pieniądze podatników) sięgnął 70% społeczeństwa, w którym zarabiający własne pieniądze Sektor Prywatny to tylko 30%.
    80% tego socjalistycznego rządu to Żydzi i ich Użyteczni Idioci, czyli Syjoniści! Głosują automatycznie na swoich, podczas gdy mniejszość narodowa bojkotuje wybory - co nie ma żadnego znaczenia dla ich wyniku. Uczciwi ludzie N-I-G-D-Y nie wygrają w tym systemie!
    Ten ich system nazywa się DEMOKRACJA.
    Co ja myślę n.t. Demokracji jest tutaj: http://zdzich.neon24.pl/post/104650,demokracja.
    Nie ma to nic wspólnego z religią, która również stała się tytułem manipulacji "ludzi wybranych". Np. wice-prez. USA, Joe Biden, Komorowski, lub Kwaśniewski mówią o sobie, że są Katolikami, podczas gdy praktycznie są większymi Izraelczykami niż ich pracodawca Netanjahu. (Za pieniądze, oczywiście, które idą wraz z "demokratycznym popraciem".)

    Ja bym tak pierd...ną tą całą demokracja socjalistyczną i zaczął od nowa wprowadzając (być może rewolucyjnie) nową prawdziwie-konserwatywną i oficjalnie anty-syjonistyczną partię polityczną, która zawalczy o Konstytucyjną Republikę Polski - kraj prawa równego dla wszystkich.

    Tylko w Konstytucyjnej Republice Polski, program (WPSu) "dla suwerennej Polski" może się spełnić. Jak? Będzie on wpisany w nową Konstytucję.
  • Co do uczestniczenia w tzw. wyborach...
    A gdyby Hitler i Stalin przygotowali w 1939 r. w Polsce tzw. wybory, to także byście poszli..
    Gdyby Polacy nie poszli na tzw. wybory, to może wymusiłoby to inny skład kandydatów (może byliby kompetentni) mających inne cele do osiągnięcia (działaliby w naszym interesie).
    PS
    Chyba, że byłaby opcja: Nikogo nie wybieram, bo nikt nie spełnia moich oczekiwań!
    Jeśli tak zagłosowałaby większość, to oznaczałby eliminację z kandydowania wszystkich dotychczasowych kandydatów.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031